niedziela, 8 września 2013

Języki

Tak się zastanawiam, jak to będzie z Laury znajomością języków, jeśli tu zostaniemy...
Dzieci moich koleżanek, mimo że w domu rozmawia się po polsku, mają polskich kolegów i koleżanki, chodzą do sobotniej polskiej szkoły, porozumiewają się głównie po angielsku. Rodzice zwracają się do nich po polsku a one odpowiadają po angielsku. Przyparte do muru dukają coś w języku rodziców, ale bardziej to przypomina wczesną Dżoanę Krupę niż Jana Miodka . Co ciekawe większość słów, którymi w chwili obecnej operuje moja córka to słowa angielskie. Miesza je z polskimi, dodaje trochę swojego słowotwórstwa i wychodzi jakaś kosmiczna kombinacja.
 Bardzo bym chciała, by Laura biegle mówiła w języku angielskim (cudnie by było, gdyby przyswoiła go naturalnie, ale póki co nie ma żadnych decyzji w tej kwestii). Nie mniej jednak- język polski MUSI umieć bezbłędnie! Dopuszczam świadomość, że pojawi się ewentualnie zabawny akcent, ale nie wyobrażam sobie, by moje dziecko nie było w stanie porozumieć się ze swoją rodziną w Polsce. Może wybiegam myślami zbytnio na przód...
W Kanadzie dzieci mają możliwość podjęcia od najmłodszych lat edukacji w szkołach, gdzie wiodącym językiem jest francuski. Dziś wpadła rano do nas sąsiadka, która do takiej szkoły właśnie chodziła i obecnie w wieku 22 lat biegle mówi po angielsku, francusku i hiszpańsku. No i tak się rozmarzyłam... Gdyby tak moja córcia znała polski, angielski i francuski...
Póki co chciałabym jednak, by chociaż opanowała jeden język w czystej formie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz